Wystarczy trochę chęci

Wystarczy trochę chęci
Ze sportowych aren
fot. Tomasz Szulc/ Górnik Polkowice

Fajnie jest dostawać, ale my wolimy dawać uśmiech innym. Chociaż moglibyśmy zrobić dużo więcej. Staramy się wspierać różne akcje. Czasami wystarczy wysłać smsa, przekazać 1% na potrzebującą osobę albo oddać zabawki, które się kurzą, a innym dzieciom sprawią radość.

Zapraszamy na II część wywiadu z obrońcą Górnika Polkowice – Karolem Fryzowiczem.

Można powiedzieć, że jesteś wierny Zagłębiu Miedziowemu. Twój najdalszy wyjazd to MKS Kluczbork.

Karol Fryzowicz: Zgadza się. Pamiętam czas kiedy wyjeżdżałem z Polkowic do Lubina. Miałem obawy jak ja sobie poradzę tak daleko od domu (śmiech).
W okresie kiedy odchodziłem na wypożyczenie do Kluczborka miałem również propozycję z Chojnic, by spróbować sił w tamtejszej Chojniczance. W Kluczborku chciał mnie trener Smółka, a że przychodził ze mną kolega z drużyny –  Adrian Krysian, więc był argument za wybraniem MKS-u.

Twój największy sportowy sukces ?

Wiele sukcesów odnosiłem w grupach juniorskich Zagłębia Lubin i kadrą dolnośląską. Mistrzostwa i wicemistrzostwa Polski, parę powołań na mecze towarzyskie reprezentacji młodzieżowych. Występ, bodajże 27 minutowy to mój największy sukces, szkoda, że wtedy nie wykorzystałem swoich przysłowiowych 5-ciu minut. Szczerze powiem, że bardzo mało pamiętam z tego występu, bo byłem bardzo zestresowany. Z relacji rodziny wiem, że oberwało mi się od komentatora bo zagrałem piętką i piłka wyszła za linię boczną.

Jesteś z Górnikiem na dobre i złe?

Myślę, że odpowiedzią na to pytanie będzie przypomnienie sytuacji, kiedy drużyna została wycofana z drugiej ligi i musieliśmy grać w klasie okręgowej.  Postanowiłem zostać i pomóc drużynie wrócić do rozgrywek centralnych. Byłem wtedy jeszcze młodym piłkarzem i mogłem liczyć na zainteresowanie drużyn z wyższej ligi. Zostałem jednak w Górniku. Trochę to trwało, ale w końcu się udało i walczymy dalej o kolejne cele.

Twoje życie nabrało stabilizacji. Żona, praca w drodze dziecko. Jak łączysz to z piłką?

Już parę dobrych lat jestem znowu w Polkowicach. Latka lecą, więc trzeba było zacząć szukać stabilizacji. U mnie wszystko musi iść zaplanowanym torem. Dużo się udaje, ale grę w Arsenalu musiałem przełożyć na Fifę. Przeprosiłem też rodzinę, że jednak nie postawię im wszystkim domów (śmiech). Tak bardziej poważnie to jestem szczęśliwym mężem i zaraz tatą Hanki. Od kilku lat również pracuje zawodowo. Zdążyłem się już przyzwyczaić do takiego trybu życia. Czasami to zmęczenie jest większe, dlatego jeszcze bardziej muszę dbać o siebie, żeby być w optymalnej formie. Nie wyobrażam sobie życia bez piłki, a poza tym jest jeszcze sporo do zrobienia.

Często z żoną włączacie się w akcje charytatywne. Skąd u Was taki zapał ?

Fajnie jest dostawać, ale my wolimy dawać uśmiech innym. Chociaż moglibyśmy zrobić dużo więcej. Staramy się wspierać różne akcje. Czasami wystarczy wysłać smsa, przekazać 1% na potrzebującą osobę, albo oddać zabawki, które się kurzą a innym dzieciom sprawią radość. Żona jest wkręcona w schroniska dla bezdomnych zwierząt. W szatni chłopaki pomagają mi zbierać nakrętki z butelek, które wspierają zakup sprzętu dla potrzebujących. Można wymieniać i wymieć takie inicjatywy. Naprawdę nie trzeba dużo, żeby pomagać. Wystarczy trochę chęci.

red. Jan Wierzbicki - Górnik Polkowice