Po latach wrócił do Polkowic, aby pomóc kolegom powtórzyć ten sukces. Tym skromnym, a zarazem utalentowanym piłkarzem jest Maciej Kowalski-Haberek.
Maciek do 12. roku życia mieszkał w Polkowicach. Tutaj uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 1 i rozpoczął swoją piłkarską przygodę. W wieku pięciu lat trafił do Górnika Polkowice. Jego pierwszym trenerem był Piotr Wójcik. Gdy miał 12 lat, rozpoczął treningi w Zagłębiu Lubin. Zamieszkał w internacie razem z Piotrem Zielińskim, reprezentantem Polski i piłkarzem Interu Mediolan, z którym do dziś utrzymuje koleżeńskie relacje.
DYNAMICZNA KARIERA PIŁKARSKA
Od zawsze stawiał sobie wysoko poprzeczkę. Jego marzeniem była gra w Ekstraklasie, dlatego zdecydował się na przejście do Zagłębia Lubin. W tym klubie spędził lata juniorskie, przechodząc wszystkie szczeble szkolenia. W wieku 18 lat zadebiutował w Ekstraklasie w meczach przeciwko Legii Warszawa, GKS-owi Bełchatów i Lechii Gdańsk.
– W tak młodym wieku trudno było przebić się na stałe do pierwszej drużyny. Chcąc się rozwijać, podjąłem decyzję o zmianie otoczenia – mówi Maciek.
Został wypożyczony do drugoligowej Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Po roku wrócił do Lubina, jednak liczba minut spędzanych na boisku nadal nie była dla niego satysfakcjonująca. Zdecydował się więc na kolejny krok i wyjazd do Niemiec. Tam zetknął się z twardą rzeczywistością, występując na boiskach lig regionalnych. – Ta decyzja z różnych względów nie była do końca udana – dodaje.
Po powrocie do Polski, w 2018 roku, otrzymał propozycję od trenera Dobiego, prowadzącego wówczas Górnika Polkowice. Okazała się ona strzałem w dziesiątkę. Grając w III lidze, zespół wywalczył awans do II ligi, a następnie – po przerwie związanej z pandemią – także do I ligi.
– Po tym udanym sezonie pojawiły się propozycje z kilku renomowanych klubów. Był Widzew, ale ostatecznie wybrałem Podbeskidzie Bielsko-Biała. Zespół miał aspiracje ekstraklasowe, a to od zawsze było moim marzeniem – wspomina Maciek.
Niestety, po raz kolejny marzenie o grze w Ekstraklasie nie zostało spełnione. Podbeskidzie nie wywalczyło awansu, a Maciek przeniósł się do Polonii Warszawa. Później reprezentował barwy drugoligowej Resovii Rzeszów.
POWRÓT DO POLKOWIC
Po kilku latach koło zatoczyło pełny krąg. Maciek postanowił wrócić do Górnika, z którym wcześniej wywalczył dwa awanse. – Zawsze miło wspominam Górnika. Wróciłem do siebie i chcę z tym klubem wywalczyć kolejny awans – mówi.
W obecnym zespole grają także jego dawni koledzy. Zna się z Marcinem Furtakiem, Filipem Baranowskim, Szymonem Skrzypczakiem i Bartkiem Rymaniakiem. – Drużyna ma duży potencjał. Są tu doświadczeni piłkarze i ambitna młodzież. To dobrze rokuje na przyszłość – dodaje. Pierwszy mecz ligowy Górnik Polkowice rozegra 1 sierpnia. Tydzień wcześniej drużynę czeka spotkanie o Superpuchar Polski z Baryczą Sułów.
WOLNY CZAS DLA RODZINY
Od sześciu lat Maciek jest mężem Magdaleny. Wspólnie wychowują syna Teodora. W wolnych chwilach uczy go jazdy na rowerze. Po treningach całkowicie poświęca się rodzinie – odbiera syna z przedszkola i pomaga w codziennych obowiązkach domowych. Jest na tyle zajęty, że do tej pory nie udało mu się obejrzeć żadnego meczu mistrzostw świata. – Może uda mi się obejrzeć finał – mówi z uśmiechem. Urlopy zawsze spędza z rodziną. Najchętniej wyjeżdża do ciepłych krajów, choć nie brakuje także weekendowych wypadów w góry czy nad morze.
PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ
Jego sportowe marzenia pozostają niezmienne. – Chciałbym grać zawodowo w piłkę nożną do 40. roku życia. Nie odmówiłbym także propozycji z Ekstraklasy. Prywatnie marzę o zdrowej i szczęśliwej rodzinie. Jak sam przyznaje, wciąż ma przed sobą cele do zrealizowania. – Nie do końca czuję się spełnionym człowiekiem. Trzy rozegrane mecze w Ekstraklasie to za mało, biorąc pod uwagę moje aspiracje. Poza tym jeszcze nie wybudowałem domu i nie posadziłem drzewa. To wszystko przede mną – podsumowuje Maciek.