fbpx

Trener wielu sukcesów

Na zdjęciu w białej bluzce Robert Pierzchała. Nad jego głową widać napis Gazeta Polkowicka.
Ze sportowych aren
fot. Paweł Paździor

Sport towarzyszy mu od zawsze. Największe sukcesy odnosił jako szkoleniowiec lekkoatletyki. Jego podopieczni wywalczyli 15 Mistrzostw Polski i zdobyli 69 Mistrzostw Polski, dwa złote medale Pucharu Europy i dwa brązowe medale Mistrzostw Europy. Był trenerem Kadry Narodowej.

Chociaż na imię ma Władysław, to od zawsze zwracamy się do niego – panie Robercie. Dlaczego? – Jest to mój pseudonim sportowy. Jeszcze przed wojskiem koledzy tak mnie nazwali i tak zostało do dzisiaj. Nie mam z tym żadnych problemów – mówi Robert Pierzchała. Urodził się w 1950 roku na Mazowszu. Już jako chłopak interesował się lekkoatletyką. Wraz z bratem rzucali odważnikami i strugali oszczepy z patyków. Po ukończeniu szkoły podstawowej przeprowadził się z rodzicami do Zalesia pod Bydgoszczą. Tam rozpoczął szkołę średnią, której z różnych losowych przyczyn nie ukończył. Jeszcze przed służbą wojskową został zawodnikiem Zawiszy Bydgoszcz, gdzie zaczął trenować podnoszenie ciężarów. Swoją karierę zawodniczą kontynuował w wojsku. Służył w Gdyni, w marynarce wojennej. Był zawodnikiem Floty Gdynia. W wojsku pływał na kutrach torpedowych. Obowiązki żołnierza łączył ze sportem siłowym. Po skończeniu służby wojskowej w 1971 roku zamieszkał w Polkowicach. Namówił go do tego założyciel polkowickiego klubu podnoszenia ciężarów, Michał Garbaczewski. – Doskonale pamiętam treść listu, jaki dostałem od pana Michała. Pisał w nim tak: „Przyjeżdżaj do Polkowic. Co będziesz się marnował w Gdyni” – wspomina Robert Pierzchała. Treść listu była tak przekonująca, że został w Polkowicach do dzisiaj. Będąc zawodnikiem Górnika Polkowice, musiał podjąć pracę w kopalni. Pracował w niej do południa, potem odbywały się treningi. Równolegle uczył się zaocznie w liceum ogólnokształcącym, a po jego zakończeniu studiował na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Podnosił swoje kwalifikacje zawodowe na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu oraz w Warszawie. Kariera zawodnicza w podnoszeniu ciężarów nie trwała długo. Po sześciu latach zrozumiał, że to nie jest to, co chciałby robić w życiu i rozpoczął pracę jako nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 2 w Polkowicach.

 

PRACA ZAWODOWA – TRENERSKA

W SP 2. nie było żadnej infrastruktury, gdzie można było przeprowadzić zajęcia z uczniami. Praktycznie zaczynali treningi od zera. Trener Pierzchała wraz z uczniami w czynach społecznych wybudowali 60- metrową bieżnię żużlową oraz skocznię. Dzieci garnęły się do sportu. Dzięki temu zawodnicy osiągali sukcesy. – Pamiętam, że obecny burmistrz dobrze skakał w dal. Był obiecującym zawodnikiem. W wieku 15 lat skakał w granicach 6 metrów – dodaje Robert Pierzchała. Sukcesy sportowe w „dwójce” zaowocowały awansem zawodowym. Zaproponowano mu pracę w Zagłębiu Lubin, w którym spędził czternaście lat. Już po roku pracy jego zawodnicy osiągali tytuły Mistrzów Polski. Jednak, po reorganizacji klubu, została tylko sekcja piłki nożnej i niestety praca dobiegła końca. Wówczas nadarzyła się okazja podjęcia pracy w Szkole Podstawowej nr 4, w budynku przy ulicy Ociosowej, która przekształciła się w Gimnazjum nr 1, a następnie w SP 3. Pracując w szkole, w 2000 roku założył Lekkoatletyczny Klub Sportowy, który funkcjonuje do dzisiaj. Jego prezesem nieprzerwanie jest Witold Krzemiński. Wszystkie szkoły, w których pracował pan Robert, mogą się poszczycić najlepszymi wynikami sportowymi w województwie. Ponad 20 lat reprezentacje SP 2, Technikum Górniczego w Lubinie oraz SP 4, Gimnazjum nr 1 w Polkowicach stały na podium.

 

OSIĄGNIĘCIA TRENERSKIE

W swojej karierze trenerskiej wychował tysiące uczniów, w tym 15 Mistrzów Polski, zdobył 69 medali Mistrzostw Polski, 2 klasy mistrzowskie międzynarodowe i 4 klasy mistrzowskie. Był też szkoleniowcem medalistów mistrzostw Europy i uczestników mistrzostw świata. Ogromne sukcesy sportowe można określić „zjawiskiem”. Niegdyś sport towarzyszył wszędzie. Młodzież chętnie ćwiczyła. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. – Ich głównym zajęciem jest klikanie w telefonach – dodaje. Młodzież ma za dużo zdarzeń zastępczych. – Żeby osiągać sukcesy sportowe, potrzebny jest „trójkąt” – rodzina, zawodnik i trener. Jeśli którekolwiek ramię zostanie zaniedbane, to wszystko się rozpada – mówi Robert Pierzchała.

 

PRYWATNIE

Od 40 lat tworzy szczęśliwe małżeństwo z żoną Dorotą, którą poznał, pracując w Zagłębiu Lubin. Żona w tym czasie była sprinterką, reprezentowała klub w biegu na 100,200 i sztafecie 4x100m. Te doświadczenia w jej pracy trenerskiej w LKS Polkowice zaowocowały wieloma medalami Mistrzostw Polski oraz rekordem Polski w biegu sztafetowym 4×100 metrów młodzików. Mój rozmówca z natury jest osobą towarzyską. Lubi tańczyć i śpiewać. Najczęściej śpiewa utwory Czesława Niemena. – W Atenach, podczas mistrzostw świata po zdobyciu złotego medalu przez Artura Partykę, na bankiecie zaśpiewałem utwór Budki Suflera „Jolka, Jolka”. Po jego wykonaniu obecny na bankiecie premier Grecji zadzwonił do naszego premiera i się go spytał, co to za artysta przyjechał z kadrą Polski – żartuje Pierzchała.

 

W WOLNEJ CHWILI

W kuchni nie jest wybredny. Jest tradycjonalistą. Jego ulubionymi potrawami są: żeberka, schabowy, bigos, golonka i galareta. Nie jest biegły w pracach domowych, ale wie, jak to się robi. – Ostatnio wygrałem przetarg na przynoszenie pieczywa. Stanąłem sam do przetargu i się zobowiązałem kupować świeże pieczywo – dodaje. Pomimo że od 14 lat jest na emeryturze, stara się być aktywny. Codziennie ćwiczy na siłowni i spaceruje. Jeszcze do niedawna wyciskał na ławeczce 135 kg.

MARZENIA

Całe życie podporządkował sportowi. Robił to, co kocha. Nie ma żadnych górnolotnych marzeń. Chce tylko, żeby jego rodzina była zdrowa. – Nie mam się czego wstydzić. Myślę, że jestem spełnionym człowiekiem. W sporcie mogłem jeszcze więcej osiągnąć, ale na mojej drodze stanęli niektórzy nieodpowiedzialni ludzie, o których nie chcę dzisiaj mówić – dodaje Robert Pierzchała.

red. Ryszard Flisiewicz
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube