Od dziecka marzył o skoku ze spadochronem. W wieku 21 lat oddał swój pierwszy skok. Do tej pory ma ich na koncie ponad siedemset, a dziś jest rekordzistą Europy i świata. Moim rozmówcą jest były mieszkaniec Polkowic – Wiktor Ulman.
Dwadzieścia lat swojego życia spędził w Polkowicach. Mieszkał na osiedlu Centrum. Ukończył Szkołę Podstawową nr 1, Gimnazjum nr 2 oraz Zespół Szkół, zdobywając zawód technika informatyka. Po ukończeniu szkoły średniej przeprowadził się do Wrocławia. Obecnie, ze względu na specyfikę swojej pracy oraz rozwój sportowej kariery spadochronowej, mieszka w Warszawie.
Od najmłodszych lat fascynowały go skoki spadochronowe. – Jeździłem z rodzicami do nadmorskiej miejscowości, gdzie niedaleko, na lotnisku Bagicz, odbywały się skoki spadochronowe. Godzinami wpatrywałem się w niebo, obserwując otwierające się spadochrony. Spełnienie tego marzenia zajęło mi długie lata – mówi Wiktor.
Pierwszy samodzielny skok
Swoje marzenie zrealizował w 2019 roku. W wieku 21 lat oddał pierwszy samodzielny skok metodą „na linę”. – Do tego skoku instruktorzy przygotowywali nas przez dwa dni. Nigdy go nie zapomnę. Zarówno przed startem, jak i podczas lotu samolotem towarzyszył mi stres. Kiedy drzwi samolotu się otworzyły, ogarnął mnie spokój. Podręcznikowo wykonałem skok zgodnie ze wszystkimi procedurami. To było fantastyczne uczucie – wspomina.
Powietrzne hobby
Wiktor wykonuje loty w kombinezonie wingsuit. Dla mniej zorientowanych jest to specjalny strój przypominający skrzydła nietoperza lub latającej wiewiórki, kojarzony między innymi z Batmanem. W Polsce takich skoczków jest niewielu. Grupę regularnie trenujących zawodników tworzy zaledwie około 20 osób. Najczęściej spotykają się w Nowym Targu i Warszawie, gdzie panują znakomite warunki do uprawiania tego sportu.
Skoki zazwyczaj odbywają się z wysokości około 4 tysięcy metrów. W trakcie lotu, do momentu otwarcia spadochronu, pokonują dystans sięgający nawet 6 kilometrów. – Nasz sport wiąże się z ryzykiem, ale wiemy, jak je kontrolować. Wypadki się zdarzają, jednak przy dzisiejszym rozwoju technologii, sprzętu i procedur można skakać bezpiecznie – dodaje.
Rekord Europy i świata
W ostatnim czasie mój rozmówca wraz z międzynarodową grupą skoczków pobił rekord Europy oraz rekord świata. W ekipie liczącej 25 zawodników i kamerzystę było dziewięciu Polaków. Rekord Europy pobili trzykrotnie już podczas pierwszych trzech skoków zgrupowania. Następnego dnia ustanowili rekord świata, budując dwie formacje podczas jednego skoku.
Światowa Federacja Sportów Lotniczych zatwierdza rekordy według bardzo rygorystycznych zasad. Liczy się nie tylko liczba skoczków, ale również wykonanie określonej formacji oraz czas jej utrzymania. – W planach mamy kolejne wyzwania z jeszcze większą formacją skoczków. Niestety, bicie rekordów nie jest w żaden sposób nagradzane. Pozostaje jedynie satysfakcja – mówi Wiktor.
Prywatnie nie jest typem domatora. Można powiedzieć, że jest obywatelem świata. Sporo podróżuje – służbowo, sportowo i prywatnie. Zawodowo pracuje jako alpinista przemysłowy.
– Pracuję na różnego rodzaju instalacjach przemysłowych – zarówno morskich, jak i lądowych. Zajmuję się inspekcjami, konserwacją oraz naprawami wszystkiego, co wymaga dostępu linowego. To praca wykonywana na wysokościach – dodaje.
Ma narzeczoną, która wspiera go zarówno w życiu prywatnym, jak i w realizacji sportowych marzeń. Sport, który uprawia, wymaga dbania o kondycję psychofizyczną oraz odpowiednią dietę. Mimo to uwielbia desery i kuchnię polską. Urlopy najczęściej spędza… w powietrzu, wykonując kolejne skoki spadochronowe.
Plany na przyszłość
Planuje rozwijać się również w skokach BASE w górach. Już teraz skacze z klifów we Włoszech i Szwajcarii. – Nie mam sprecyzowanych celów. Dla mnie ważniejsza jest droga niż sam cel – mówi. Chciałby także zdobyć uprawnienia pilota tandemowego, dzięki którym będzie mógł wykonywać skoki z pasażerami. – Obiecałem narzeczonej wspólny skok – dodaje z uśmiechem.
Szczęśliwy człowiek
Oprócz swojej powietrznej pasji i narzeczonej ma także ukochanego psa Nero, który często towarzyszy mu podczas wyjazdów. Żartuje, że kiedyś chciałby skoczyć z nim ze spadochronem. – Chciałbym dalej piąć się w górę i szlifować swoje umiejętności spadochronowe, żyjąc przy tym długo i szczęśliwie – mówi Wiktor Ulman.