Podglądam Lewandowskiego

Zapraszamy na I część wywiadu z najlepszym strzelcem II ligi, napastnikiem Górnika Polkowice – Michałem Bednarskim.

Siedzę sobie teraz u dziewczyny na wsi. Tu jest dużo przestrzeni, tak więc można trochę pobiegać i poćwiczyć. W treningach pomaga mi moja dziewczyna, która rzuca do mnie piłkę. Muszę jednak uważać, bo jak się czasami pokłócimy to może we mnie rzucić piłką lekarską albo jajkiem (śmiech).

Bardzo tęsknię za piłką. Tą otoczką meczową, za treningiem z drużyną. Ale nie mam na to żadnego wpływu. Trzeba trenować indywidualnie. Dobrze, że zostały przełożone Mistrzostwa Europy, zawsze jest cień nadziei, że te rozgrywki zostaną dokończone.

Zaczynałeś jak każdy młody chłopak na osiedlowym podwórku.

Mieszkałem na takim osiedlu, gdzie bloki były ustawione w kwadrat, a na środku było boisko piaskowe. Miałem starszego o cztery lata kolegę, który trenował w klubie piłkarskim. Zawsze mnie zabierał ze sobą i grałem ze starszymi. W wieku 12-13 lat grałem już nawet z 20-latkami. To dało mi bardzo wiele, bo nauczyłem się twardej męskiej walki. Tam nie było żartów, nikt nie patrzył ile masz lat. Byłem zawsze bardzo wybiegany. Kiedy chłopakom nie chciało się biegać za piłką, to nie stawiali mnie na bramkę tylko grałem w polu.

Swoją karierę zaczynałem w Szkółce Piłkarskiej w Głogowie. Tam grałem za młodzika i trampkarza. Dopiero w wieku juniora młodszego trafiłem do Chrobrego Głogów.

Pamiętasz, kiedy zacząłeś strzelać bramki ?

Jako młody chłopiec nie miałem specjalnych warunków fizycznych. Byłem mały i zazwyczaj grałem na skrzydłach. Później nastąpił u mnie gwałtowny wzrost. Zaczęły się problemy ze stawami i koordynacją. Ale przy takich warunkach to musieli mnie dać do przodu. Niestety w wieku juniora młodszego, często nie łapałem się do meczowej jedenastki. Tak, że różnie to bywało. Z czasem złapałem koordynację ruchową i trenerzy od razu wzięli mnie do juniorów starszych. Byłem tam jednym z najmłodszych zawodników i wtedy się zaczęło. Pół roku później trafiłem do drużyny rezerw Chrobrego, grającej w klasie okręgowej. Miałem wtedy niespełna 16 lat i od razu w swoim debiucie strzeliłem bramkę. Zważył mnie trener Ireneusz Mamrot i zabrał na treningi I zespołu.