fbpx

Koralowy świat mórz i oceanów

Na zdjęciu Paweł Serwiński w stroju płetwonurka z butlą tlenową na plecach. Jest zanurzony w basenie.
Ze sportowych aren
fot. Aleksander Moskaluk

Był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem, ale ostatecznie wybrał drogę ekonomisty. Jego życiową pasją jest nurkowanie, której oddał się bezgranicznie.

Pawła Serwińskiego poznałem ponad 20 lat temu jako młodego, obiecującego dziennikarza, z którym miałem okazję współpracować. Później nasze drogi zawodowe się rozeszły, ale do dzisiaj utrzymujemy dobre kontakty. Przez wiele lat mieszkał w Polkowicach. Jego rodzice, jak większość mieszkańców miasta, przyjechali tu za pracą, i zostali. Paweł w tym roku skończył 39 lat.

Swoją edukację rozpoczął w Szkole Podstawowej nr 4 przy ulicy Ociosowej. Potem było Gimnazjum nr 1 mieszczące się w tym samym budynku, a następnie Technikum Ekonomiczne przy Zespole Szkół w Polkowicach. Będąc jeszcze w szkole średniej utworzył wraz z bratem Sebastianem jeden z pierwszych portali internetowych www.polkowice.com.pl zajmujący się bieżącymi sprawami i wydarzeniami w naszym mieście. Po blisko 10 latach zawiesił działalność dziennikarską. Studia we Wrocławiu i praca zawodowa spowodowały, że brakowało już czasu na prowadzenie portalu. Ostatecznie ukończył studia na kierunku rachunkowość – finanse oraz controlling w Wyższej Szkole Bankowej. Teraz pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Od 20 lat pracuje w jednej z lubińskich spółek, gdzie obecnie pełni funkcję dyrektora ds. ekonomicznych. Od siedmiu lat mieszka z rodziną w Sobinie – z żoną Karoliną, lekarzem medycyny oraz synami Adamem i Wojtkiem.

ŻYCIOWA PASJA

Aktywność sportowo-rekreacyjna Pawła związana jest z nurkowaniem. Wszystko rozpoczęło od książki, którą dostał w podstawówce pt. „Nauka wspinaczki w weekend”. Przeczytał, ale bez entuzjazmu. Na jej końcu znalazł jednak inną publikację z tej samej serii, która zainteresowała go zdecydowanie bardziej: „Nauka nurkowania w weekend”. – Kupiłem tę książkę w polkowickiej księgarni. Przeczytałem ją kilkakrotnie i zapragnąłem zostać instruktorem nurkowania – wspomina Paweł. Minęła dekada, zanim zanurkował po raz pierwszy. Jego rodzice stwierdzili, że dla młodego chłopaka na taką aktywność jest zbyt wcześnie. Odczekał więc kilka lat i dopiął swego. Zdobywał doświadczenie oraz odbył wszystkie szkolenia, aby w końcu zostać instruktorem nurkowania. Obecnie posiada trzeci stopień instruktorski w największej organizacji nurkowej na świecie.

GDZIE NAJLEPIEJ NURKOWAĆ

W Polsce mekką płetwonurków jest jezioro Hańcza na Mazurach, które uznawane jest za najgłębsze (108,5 m). Niestety ze względu na odległość, nie udało mu się tego osiągnąć, ale nurkuje w innych ciekawych miejscach. – Lubię nurkować w kamieniołomach w Jaworznie i w Niemczech. Uwielbiam nurkować w jeziorze Lubikowskim, Głębokim i Łagowskim – wymienia. – To są akweny o dużej przejrzystości wody, posiadające wiele atrakcji podwodnych. Jeśli chodzi o zagranicę, to nurkowie uwielbiają Morze Czerwone w Egipcie. Są to zbiorniki obfitujące rafy koralowe, a także niesamowite zwierzęta. Nurkowanie rekreacyjne, które uprawia Paweł ogranicza się do głębokości 40 metrów. Dzięki zachowaniu odpowiednich zasad jest ono bezpieczne. Atrakcją mórz i oceanów są spotkania z rekinami. Zdarzają się również podwodne niespodzianki. – Największe wrażenie pod wodą zrobiło na mnie futro, które znajdowało się w walizce zatopionego wraku statku. Zachowało się w doskonałym stanie – dodaje Paweł. Zgodnie z zasadami, którymi się kierują nurkowie, wszystko co zobaczą pod wodą musi tam pozostać, nawet garnek złota czy nieotwarte butelki szampana. Żona podziela pasję męża. Posiada pierwszy stopień wyszkolenia, ale obecnie nie nurkuje zbyt często. Również synowie poszli w ślady ojca. Trzynastoletni Adam ma ukończony kurs oraz pierwsze nurkowania w kilku krajach, natomiast ośmioletni Wojtek właśnie rozpoczął szkolenie w Aquaparku. – Mój mąż jest człowiekiem z wieloma pasjami, podziwiam go za to i cieszę się, że zaraża nimi naszych synów. Znamy się już ponad 20 lat, a nadal potrafi mnie zaskakiwać, dzięki czemu w naszej rodzinie nigdy nie jest nudno – mówi Karolina Serwińska, żona Pawła.

CZUJE SIĘ SPEŁNIONYM CZŁOWIEKIEM

W domu Paweł zajmuje się konserwacją powierzchni płaskich, czyli myciem podłóg, okien i odkurzaniem. Kuchnię pozostawia do dyspozycji żony. Na ogół nie gotuje, za to uwielbia dobrze zjeść. Kuchnia polska jest mu najbliższą, ale nie pogardzi również potrawami kuchni azjatyckiej. Od dziecka nie smakują mu pomidory i to w każdej postaci, ale jego najbardziej ulubioną zupą jest… pomidorówka. – Nie potrafię tego wytłumaczyć – wyznaje Paweł.

Paweł jest w takim miejscu swojego życia, o którym marzył. Ma wspaniałą rodzinę, a jednocześnie dzieli się swoją pasją nurkowania. Wakacje spędzają wspólnie, najczęściej w Hiszpanii albo w Chorwacji i nie jest to urlop podporządkowany zwiedzaniu podwodnego świata. A marzenia? Chciałby jeszcze zobaczyć Wielką Rafę Koralową położoną nieopodal Australii, bogatą w unikatowe koralowce. Ale to nie wszystko. – Chciałbym zostać pilotem, ale to chyba dopiero na emeryturze, kiedy będę miał więcej czasu – śmieje się Paweł Serwiński.

red. Ryszard Flisiewicz
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube