fbpx

Człowiek niezłomny

Na zdjęciu Robert Tłuszcz, który podnosi sztangę z ciężarami. W tle widać innych uczestników zawodów i banery reklamowe.
Ze sportowych aren
fot. Robert Tłuszcz/ archiwum prywatne

Z wykształcenia jest mgr inż. Górnictwa i Geologii. Jego pasją jest trójbój siłowy, który trenuje blisko 20 lat. Obecnie przygotowuje się do memoriału im. Stanisława Sitarka.

Od dziecka jest mieszkańcem Polkowic. Skończył 38 lat i połowę swojego życia trenuje trójbój siłowy. Będąc w szkole podstawowej, a następnie średniej uprawiał lekkoatletykę – głównie skok w dal i biegi sprinterskie. Jego pierwszym trenerem była Dorota Kołodziejczyk, ale sportową pasję zaszczepił w nim jego ojciec, który do dzisiaj uprawia lekkoatletykę i reprezentuje nasz kraj na arenach międzynarodowych. Jest też wielokrotnym medalistą w kategorii masters w rzucie oszczepem i rzucie dyskiem.

Podczas studiów na Politechnice Wrocławskiej Robert rozpoczął swoją przygodę z podnoszeniem ciężarów. Był to zupełny przypadek, ponieważ musiał wtedy wybrać jakieś zajęcia sportowe. Lekkoatletyki nie było, więc postanowił spróbować swoich sił w ciężarach i padło na trójbój siłowy, czyli przysiad ze sztangą na plecach, wyciskanie leżąc i martwy ciąg, czyli podnoszenie sztangi z podłogi do pełnego wyprostu ciała.

PASJA ŻYCIOWA

Trójbój trenuje już blisko 20 lat. Jak sam mówi, nie wyobraża sobie życia bez ciężarów. To jest adrenalina. Doskonały sposób, żeby budować formę fizyczną, a przede wszystkim zdrowie. Trenuje trzy razy w tygodniu w siłowni przy basenach zewnętrznych. Przerzuca podczas jednego treningu ponad 10 ton. W okresie przygotowawczym do zawodów jest tych kilogramów zdecydowanie więcej. Jego rekordy, jako sportowca amatora pracującego na co dzień w kopalni, są imponujące. W przysiadzie ze sztangą na plecach uzyskał 250 kg, powtarzając ten ciężar dwukrotnie. W wyciskaniu na ławce podniósł 182,5 kg, a w martwym ciągu pokonał ciężar 232,5 kg. – Uzyskując takie ciężary odczuwam co najmniej tydzień zmęczenia. Trzeba koniecznie odpocząć. Marzę wtedy tylko o spaniu – mówi Robert Tłuszcz.

MEMORIAŁ IM. STANISŁAWA SITARKA

20 września rusza V edycja Memoriału im. Stanisława Sitarka. Robert już trzykrotnie brał udział w tych zawodach. Ostatnio zdobył tytuł Najsilniejszego Polkowiczanina, wyciskając na ławce 177,5 kg, a w martwym ciągu uzyskał 232,5 kg. Do piątej edycji Robert przygotowuje się w sposób szczególny: – Trenuję intensywnie od trzech miesięcy z dużymi obciążeniami. Schudłem 15 kilogramów. Chciałbym w tym roku pobić własne rekordy – dodaje. Memoriał im. Stanisława Sitarka okazał się strzałem w dziesiątkę. Coraz więcej młodych osób przychodzi na siłownię i uprawia trójbój. Chcą poprawiać swoje rekordy życiowe.

PRYWATNIE

Mój rozmówca od 11 lat jest żonaty. W wolnym czasie stara się pomagać w obowiązkach domowych. Na przykład gotuje, jeśli przyjdzie z pracy wcześniej niż żona. Urlop spędzają aktywnie. Lubią zwiedzać. Ostatnio odwiedzili Skandynawię, ale byli też dwa razy na drugim końcu świata – w Nowej Zelandii. – Lubimy poznawać kulturę innych krajów, bo każdy jest inny, ma wiele interesujących zabytków – dodaje Robert.

MARZENIA

Jako skromny facet marzeń nie ma ich za wiele i nie są one wygórowane. – Chciałbym doczekać potomstwa oraz wybudować własny dom, który obecnie jest w realizacji – dodaje Robert Tłuszcz.

red. Ryszard Flisiewicz
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube