Chciałem być napastnikiem

Chciałem być napastnikiem
Ze sportowych aren
fot. Tomasz Szulc/ Górnik Polkowice

Przed jednym z treningów trener Wójcik poprosił nas żebyśmy powiedzieli na jakiej pozycji chcemy grać w przyszłości. Kibicowałem i kibicuje Arsenalowi . Moim idolem był Henry, dlatego napastnik, ale kiedy przyszła moja kolej powiedziałem – środkowy obrońca (śmiech).

Zapraszamy na I część wywiadu z obrońcą Górnika Polkowice – Karolem Fryzowiczem.

Jesteś kolejnym wychowankiem Górnika. Czy Twoja przygoda z piłką, jak wielu innych zaczynała się na podwórku?

Karol Fryzowicz: Tak zaczynałem na podwórku jak wielu moich kolegów. Tam właśnie w każdej wolnej chwili zbieraliśmy się z chłopakami i graliśmy w piłkę. Wystarczył kawałek wolnego trawnika oraz drzewa, które służyły nam za słupki. Fajnie powspominać. Wszystko na fantazji. Wiele razy pozdzierane kolana na żwirowych czy betonowych boiskach. Piłka, paru kolegów i od rana do wieczora zabawa.

Kto zaprowadził Cię na pierwszy trening do klubu, pamiętasz?

Na pewno byli to rodzice. W tamtych czasach dzieci w tak wczesnym wieku jak dzisiaj nie miały możliwości treningu w klubie. Po prostu, nie było takich grup wiekowych. Mi udało się wślizgnąć bocznym wejściem do trenera Piotra Wójcika, który prowadził wtedy starszą grupę chłopaków. Pamiętam jak w pierwszych dniach zawstydzony ale z wielką chęcią przychodziłem na kolejne treningi. Parę dni temu wspominaliśmy w rozmowie z trenerem jak ćwiczyłem podstawy, czyli odbijanie wewnętrzną częścią stopy o kwadrat 1×1 z różnych odległości. Po kolejnych zajęciach, w których więcej biegałem po piłkę, bo nie trafiałem z najbliższej odległości w ten kwadrat,  zdarzały się chwile kiedy miałem dość. Obok chłopaki robili dużo ciekawsze ćwiczenia albo grali, a ja z zazdrością na nich patrzyłem. W końcu przyszedł ten dzień kiedy dołączyłem do nich. Teraz kiedy o tym myślę, to jestem bardzo wdzięczny trenerowi.
W naszej grupie był m.in. Grzesiu Nowak, który teraz trenuje zawodników futsalu. Przypominają mi się gierki, kiedy dostawałem piłkę i chłopaki mieli zakaz mi jej odebrać, musiałem sam wybrać i celnie podać do kogoś ze swojego zespołu. Ale musieli się wkurzać (śmiech). Miło wspominam te czasy i cieszę się, że zaczynałem u trenera Wójcika, bo dużo się od niego nauczyłem.

Od samego początku Twoją pozycją na boisku była defensywa?

Tak i z tym wiąże się zabawna historia. Przed jednym z treningów trener Wójcik poprosił nas żebyśmy powiedzieli na jakiej pozycji chcemy grać w przyszłości. Kibicowałem i kibicuje Arsenalowi . Moim idolem był Henry, dlatego napastnik, ale kiedy przyszła moja kolej powiedziałem – środkowy obrońca (śmiech). Chłopaki mówili swoje pozycje a ja, szybka analiza, gdzie się najmniej zmęczę i najmniej trzeba biegać. Więc bez zająknięcia podałem właśnie obronę, wtedy to chyba jeszcze był „stoper”. Do leniów nie należałem i nie należę ale wtedy jakoś tak strzeliłem (śmiech).

Dużo zawdzięczam trenerowi Wójcikowi. On pokierował mną od samego początku. Pokazał podstawy i też w jakiś sposób wychował. Trzymał nas krótko i nauczył, co to jest pokora. Tyle pięter, ile zrobiliśmy w nocy po hotelowych schodach, niektórych do tej pory bolą nogi jak wspominają. Pamiętam historię w autobusie, w drodze powrotnej z obozu. Powiem tylko tyle, że reklamówka była dziurawa. O resztę zapytajcie trenera Wójcika (śmiech).  

red. Jan Wierzbicki - Górnik Polkowice