Dostojnym krokiem w rytmie poloneza tegoroczni maturzyści wraz z władzami gminy oraz powiatu przeszli przez polkowicki Rynek. Wspólny taniec w sercu miasta stał się nie tylko efektownym widowiskiem, ale także wyrazem lokalnej tradycji. W samo południe młodzież zaprezentowała poloneza i tym samym zaczęło się odliczanie do egzaminów dojrzałości.
Tegoroczni maturzyści z polkowickiego Zespołu Szkół przez wiele tygodni przygotowywali się do występu pod okiem nauczycieli, dbając o każdy krok i układ choreograficzny. Tydzień temu bawili się na swojej studniówce w Auli Forum. Przygotowany układ zaprezentowali tym razem w sercu miasta.

– Pierwsze próby zaczęły się w grudniu i co tydzień były próby trzygodzinne, ale cieszę się, bo uważam, że efekt końcowy jest piękny – mówi Amelia Tarnowska, maturzystka Zespołu Szkół.
– W jakiś sposób jest to dla mnie stres, w tym momencie dużo mniejszy niż na studniówce, gdzie wszyscy patrzyli i było to takie oficjalne. Tutaj traktuję to bardziej na luzie – dodaje Bartosz Dziedzic, maturzysta.
Rynek rozbrzmiewał dźwiękami dostojnej muzyki. W pierwszych parach z maturzystami zatańczyli samorządowcy i nauczyciele Zespołu Szkół.

– To jest moja najprzyjemniejsza dzisiaj chwila, że zatańczę z moją córką, to najbardziej przeżywam – mówi Wiesław Wabik, burmistrz Polkowic. – To jest cudowna tradycja, kilkanaście razy na Rynku młodzież już tańczyła. Bardzo dziękuję za podtrzymywanie tej tradycji. Oprócz poloneza maturzyści przygotowali też dodatkowy taniec, taka niespodzianka taneczna i taka forma jest bardzo ciekawa – dodaje.
– Śmiało można powiedzieć, że to jest nasza tradycja. Poloneza na polkowickim Rynku tańczymy od 2011 roku – przypomina Sylwia Szeliga-Gawrońska, dyrektor Zespołu Szkół. – Drugi występ to na pewno mniejszy stres dla uczniów, wiedzą jak to wszystko wygląda – podkreśla.
Wydarzenie przyciągnęło licznych mieszkańców, którzy z zainteresowaniem obserwowali występ i nagradzali młodych tancerzy gromkimi brawami. Dla wielu była to okazja do wspomnień, dla innych – pierwszy kontakt z taką formą tradycji.
– Mam ciarki i łzy do tej pory ze szczęścia, piękny występ, wszystkie dzieci pięknie tańczyły. Taka chwila nie powtarza się często – mówi pani Ewa, babcia maturzystki.
Na zakończenie nie zabrakło czerwonych róż oraz życzeń połamania piór na zbliżającej się maturze.
