254 czwartoklasistów wyjechało dziś rano na dwutygodniowy pobyt nad morzem. Finansowana w większości z budżetu gminy wycieczka o nazwie „Edu czas dla siebie i Ziemi” to w gruncie rzeczy kontynuacja tzw. zielonych szkół, których tradycja sięga w naszej gminie początku lat 90-tych.
– Spotkałem dziś rodziców, którzy sami kiedyś jeździli na „zielone szkoły” i wtedy płakali z tęsknoty za mamą, a teraz znów płaczą, bo nad morze wyjeżdżają ich dzieci – śmieje się burmistrz Wiesław Wabik, który wraz z mieszkańcami żegnał wyjeżdżających nad morze. – To pokazuje od ilu lat dbamy o tę formę wypoczynku naszych dzieci. Piękna sprawa. Praktycznie co roku uczniowie wyjeżdżają na te zielone szkoły i dzięki temu, symbolicznie, nasza gmina ma dostęp do morza – dodaje szef polkowickiego samorządu.
Na parkingu przy niegdysiejszej „Adrii” od wczesnych godzin krzątali się polkowiczanie z plecakami i walizkami na kółkach. A w walizkach wszystko zgodnie z listą…
– Jest wszystko, co potrzebne. Dostaliśmy listę ze szkoły i pakowanie szybko poszło, choć włożyliśmy trochę więcej, żeby niczego nie zabrakło – mówi Joanna, mama Kuby, który nie stresował się wyjazdem, bo już miał okazję spędzić zimowisko bez rodziców.
Walizkę Oliwii spakowała jej mama Maja. – Z listą chodziłyśmy na zakupy. Jeszcze rano troszkę dopakowywałyśmy. Chyba ja się bardziej stresuję wyjazdem niż córka – mówi Maja. Oliwia, która z koleżankami umówiła się już kto z kim będzie w pokoju, czekała spokojnie na wejście do autokaru. – Nie stresuję się wyjazdem, bo wcześniej byłam bez rodziców na kolonii – twierdzi.
Każdej szkole przypisano inny kolor, którym oznaczono też bagaże uczniów.
– Wszystko po to, aby nic nie zgubić. To duże przedsięwzięcie, więc musi być porządek. Wcześniej przekazaliśmy szkołom chusty z logo gminy, zgodnie z podziałem na ustalone kolory – mówi Beata Marciniak z Wydziału Oświaty, Kultury i Spraw Społecznych UG Polkowice.
Na dzieci ze wszystkich szkół, których organem prowadzącym jest gmina Polkowice, czekało sześć autokarów. Pojazdy zostały sprawdzone pod kątem technicznym, a kierowcy zdali test na trzeźwość.
– Na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo naszych uczniów, więc wszystko jest dopięte na ostatni guzik – mówi Olga Mrozik, od czterech lat kierownik wycieczki. – Wyjazd ma na celu integrację uczniów z nowym wychowawcą, który przejmuje dzieci w klasie czwartej, ale nie tylko. Przygotowaliśmy bardzo bogaty program, również pod względem edukacji ekologicznej o nazwie „Ekopodróżnicy”. Poznamy faunę i florę wybrzeża, dowiemy się wiele o pracy rybaka. Nie zabraknie spacerów brzegiem morza. Będą też warsztaty z zakresu profilaktyki uzależnień.
Nad bezpieczeństwem dzieci czuwa 22 opiekunów – nauczycieli z polkowickich szkół. Wszyscy zakwaterowani zostaną w ośrodku „Diuna” w Darłówku, 150 metrów od morza.
– Zaplanowaliśmy animacje hotelowe, wycieczkę do Jarosławca, zwiedzanie latarni morskiej, przejazd tramwajem wodnym z Darłówka do Darłowa. Myślę, że dzieci nie będą się nudzić – mówi Wiktoria Grzelec, przedstawicielka organizatora wyjazdu, biura turystycznego Lubatur.
„Edu czas dla Ziemi i dla siebie” to 15-dniowa wycieczka dla uczniów klas IV. Koszt pobytu jednego dziecka wynosi prawie dwa tysiące złotych, z czego rodzice pokrywają tzw. wsad do kotła w wysokości 350 zł. Koszt warsztatów z zakresu profilaktyki to nieco ponad 34 tys. zł.
– Życzę pięknej pogody, wspaniałego wypoczynku oraz szczęśliwego przyjazdu na miejsce, a potem równie szczęśliwego powrotu do domu – mówi burmistrz Wiesław Wabik.