fbpx

Nie potrzebują Internetu, by łączyć się ze światem

Nie potrzebują Internetu, by łączyć się ze światem
Wiadomości z gminy
fot. T. Szulc

Mnóstwo anten, rozmów o radiowej pasji i nawiązania łączności z innymi krótkofalowcami. Polkowicki Wiatrak na jeden dzień zamienił się w centrum łączności radiowej. Dolnośląska Grupa Radiowa zorganizowała wydarzenie, które łączy tradycję z nowoczesnością i pokazuje, jak wielką rolę może odegrać radio w sytuacjach kryzysowych.

Wydarzenie „Wiatrak Polkowice” nawiązuje do idei reaktywowania pracy krótkofalowców z istniejących wiatraków w Polsce i Unii Europejskiej. To oryginalna forma łączenia tradycji z nowoczesną techniką.

Młodzieńcza pasja

– Zainteresowanie krótkofalarstwem zaczęło się w moim przypadku jeszcze w latach szkolnych, wtedy zbudowałem pierwszy nadajnik. W tej chwili są zupełnie inne możliwości, ale dawniej trzeba było konstruować swoje urządzenia. Pierwsza przygoda to zdecydowanie CB-radio – wspomina Władysław Kędzierski, SP6WLA, krótkofalowiec z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem. A jak odczytać znak naszego polkowickiego krótkofalowca? SP6WLA, gdzie SP – oznacza Polskę (każdy kraj ma swój przydzielony prefiks), 6 – to cyfra wskazująca na region (w tym przypadku Dolny Śląsk i okolice), WLA – unikalne litery przydzielone konkretnemu operatorowi.

Niezawodne radio

Podczas spotkania Polkowiczanie mogli na żywo zobaczyć, jak działa radiostacja i czym się różni łączność radiowa od komunikacji komercyjnej. Szczególne zainteresowanie wzbudziły prezentacje systemów łączności kryzysowej, które – jak podkreślali organizatorzy – mogą być nieocenione w sytuacjach nadzwyczajnych, gdy zawiodą telefony czy Internet. Współczesny sprzęt pozwala na pracę na wielu pasmach i częstotliwościach. – Dwadzieścia lat temu były konstrukcje stworzone przez amatorów. Obecnie krótkofalowcy nadają na różnych częstotliwościach, sprzętu jest mnóstwo – wyjaśnia Władysław Kędzierski.

Usłyszeć cały świat

Na zaproszenie organizatorów do Polkowic przyjechali także krótkofalowcy z Żagania.– Przywieźliśmy trochę swojego sprzętu do pokazu i łączności. Można zobaczyć sprzęt krótkofalarski oraz taki, na który nie trzeba mieć pozwolenia radiowego – mówi Dariusz Namaczyński, prezes Żagańskiego Klubu Łączności „Bóbr”. Rozstawione anteny i urządzenia pozwoliły uczestnikom spróbować swoich sił w nawiązywaniu radiowych kontaktów. – Jak się uda, to usłyszy nas cały świat. Jest taka możliwość – podkreśla Dariusz Namaczyński.

Mimo dynamicznego rozwoju nowych technologii, krótkofalarstwo wciąż ma swoich pasjonatów, a zdecydowanie przekonali się o tym uczestnicy II Spotkania Dolnośląskiej Grupy Krótkofalowców „Polkowice Wiatrak 2026”.

red. MS
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube