fbpx

Najstarszy dziadek w gminie Polkowice

Najstarszy dziadek w gminie Polkowice
Wiadomości z gminy
fot. Archiwum prywatne

Tęsknota za Polską sprawiła, że Jan Gidel poznał Władysławę i dochował się licznej rodziny. Przedstawiamy najstarszego dziadka w naszej gminie. Mieszka w Tarnówku.

Pan Jan urodził się 99 lat temu we Włoszczowicach w Świętokrzyskiem. I pewnie żyłby tam po dziś dzień, gdyby nie wojna. Młody kilkunastoletni chłopak został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec. Kiedy wojna się zakończyła niemiecki gospodarz proponował mu, aby został i ułożył sobie życie na Zachodzie. Zwyciężyła jednak tęsknota za Polską i rodziną. – Tato wrócił, ale z tej wojennej tułaczki pozostał mu jeden nawyk – mówi córka, pani Renata Kochanowska. – Przez całe życie szanował chleb i było to jego ulubione jedzenie. Teraz, ze względu na wiek, pieczywa je coraz mniej, ale kiedyś prawie do każdego posiłku musiała być chociaż kromka. Ojciec mówił, że na robotach u bauera były tylko zupy. Nie raz chodził głodny i pragnął tego chleba – dodaje.

Pan Jan - zdjęcie z rodzinnego albumu.Ziemie Odzyskane

Kiedy młody Janek wrócił do rodzinnej wsi, dosyć szybko zdecydował się na powrót na zachód – ale tym razem na Ziemie Odzyskane. Centralna Polska to była wtedy ogromna bieda i ludzie szukali lepszego życia. I tak z wieloma osobami z rodzinnych stron trafił do Tarnówka. To była końcówka lat 40 – tych ubiegłego wieku. Po wysiedlonych Niemcach zostały domy i gospodarstwa. Rolnicza osada, bez górnictwa rud miedzi czy wału korony zbiornika Żelazny Most. – I tutaj w Tarnówku poznał moją mamę – wspomina pani Renata. – Bardzo ciężko pracowała wtedy na gospodarstwie, bo wcześnie straciła swoją matkę i razem z siostrą musiały pomagać ojcu.

Liczna rodzina

A rodzina z latami bardzo się rozrosła. Małżonkom urodziło się pięcioro dzieci, dlatego pan Jan nie tylko pracował nadal w PGR, ale także prowadził gospodarstwo, a nocami dorabiał jako stróż. Rodzina potrzebowała pieniędzy, więc odpowiedzialny ojciec starał się zapewnić byt swoim dzieciom. Ten wysiłek przełożył się na kolejne pokolenia. Dzieci dorosły i poszły na swoje. Urodziły im się dzieci, a im ich własne dzieci. Dzisiaj najstarszy dziadek w naszej gminie odbiera życzenia od 11 wnuków i 12 prawnuków. – Kiedy ojciec jesienią obchodził 98 urodziny zjechało się bardzo dużo ludzi. Były przede wszystkim życzenia zdrowia – wyjaśnia córka. Bo kiedyś bardzo aktywny człowiek, dzisiaj sam wymaga opieki i znajduje ją w kochającej rodzinie.

Sołtys Tarnówka

Mieszkańcy Tarnówka pamiętają pana Jana z aktywności społecznej. Przez wiele lat był sołtysem. A ponieważ charakter ma twardy i bywa wyrywny, to potrafił załatwić wiele rzeczy. – To za kadencji mojego teścia zbudowano tutaj remizę, gdzie teraz mamy też świetlicę – dorzuca pan Michał Kochanowski, który podobnie jak teść, też był sołtysem Tarnówka i zawodowe życie związał z kopalnią. – Teść załatwił pieniądze na materiały budowlane i skrzyknął ludzi na budowę. Ci w czynie społecznym postawili remizę. Na nikogo nie czekali. – Bo jak tato za coś się zabierał, to nie było zmiłuj się – dorzuca pani Renata.

Pole wygłaskane

– W sumie jego największą miłością jest ziemia. Nawet jak pod zbiornik poszło 5 hektarów naszej ziemi i zostały tylko 3 hektary, to nadal obsiewał ten skrawek. I do końca, kiedy tylko miał siły, obrabiał to pole przy użyciu konia. O żadnym traktorze nie chciał słyszeć – odpowiada córka pytana o charakter ojca. Mama to zawsze mówiła, że tato musi mieć wygłaskane pole, równiutkie jak od linijki. To było zawsze najważniejsze.

red. HW
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube