W takim towarzystwie spędzić kilka chwil, to wyjątkowa przyjemność. Dla Krystyny Maćkały z Jędrzychowa to codzienność. Pełna kolorów i zapachów. Jak to w ogrodzie.
Gospodyni otwiera bramkę prowadzącą na posesję, uśmiecha się i od razu zaprasza do ogrodu. Skręcamy w lewo mijając kilka pięknych krzaków hortensji, za którymi otwiera się wielobarwna przestrzeń niczym z baśniowej krainy. Skąpane w promieniach późnoletniego słońca kolory mienią się w oczach. Mijamy rabaty kwiatowe i oczko wodne z połyskującymi czerwienią rybkami, nad którym wznosi się mostek. Po chwili zasiadamy przy stole w altanie.
– Ile mam kwiatów? – zastanawia się pani Krystyna, która od ponad dwudziestu lat rozwija swoje barwne królestwo. – Nie wiem, choć kiedyś próbowałam policzyć, ale na pewno mam około 130 róż. Moja ulubiona to Mozart, ma takie drobne kwiaty, pięknie pachnie. Zobaczyłam ją w Wojsławicach. Co roku odwiedzam różne wystawy kwiatowe, także w innych krajach. Szukam ciekawych odmian. Druga ulubiona róża to Bracia Grimm. Jest pomarańczowoczerwona – mówi, a zaraz potem dodaje: – Ten rok nie jest jednak rokiem róż, bo za dużo było deszczu, a one lubią słoneczko.
Wiosną dominują tulipany
Ale nie tylko. Gospodyni pokazuje brunerę (niezapominajkę kaukaską, przyp. red.), bo przez jakiś czas kwitnie obficie na niebiesko, potem ozdobą rabaty są jej duże, piękne liście.
Z altany ruszamy w głąb ogrodu. Idziemy wzdłuż rzędu dalii, nazywanych też georginiami, przystając co chwilę, by nacieszyć się bogactwem kolorów i kształtów. Pani Krystyna wymienia nazwy kolejnych odmian. Te kwiaty wprowadziła jakieś trzy lata temu. Zachwycają różnorodnością. Brakuje tylko żółtych, ale może za rok…Osobny rozdział to hortensje. Rozłożyste krzewy od razu przykuwają wzrok.
– W przeciwieństwie do róży one lubią deszcz – uśmiecha się pani Krystyna.
Jedną z ogrodowych rabat zagarnęła trawa Stipa. Wygląda ładnie, zwłaszcza muskana wiatrem, ale jej przyszłość w tym miejscu jest raczej przesądzona. Regularnie trzeba ją wyczesać, co stało się dość uciążliwe, więc jej miejsce zajmie inna trawa. Może wypatrzona na jednej z kolejnych kwiatowych wystaw.
Nie tylko kwiaty
Taki ogród wymaga wiele zachodu, cierpliwości, a przede wszystkim pasji, czego pani Krystynie nie brakuje. Mówi się też, że trzeba mieć „rękę do kwiatów”.
– Liczy się systematyczność – podkreśla gospodyni, uśmiecha się i dodaje: – W piątki mąż kosi trawę, a ja w tym czasie idę do ogrodu, żeby powyrywać chwasty.
Nie sposób wymienić nazw wszystkich kwiatów. Można o nich rozmawiać godzinami. Obok rzędu dalii naszą uwagę zwracają owocowe krzewy i drzewa, między innymi, borówka, malina, grusza azjatycka. Całości dopełnia namiot z dorodnymi pomidorami i kępką aksamitek, bo – jak wyjaśnia gospodyni – pomagają zwalczać nicienie, czyli szkodniki glebowe wielu roślin. Aksamitki to też cudowne kwiatki.