fbpx

Jej życie to niezwykła historia

Starsza kobieta uśmiecha się, stojąc na zewnątrz, w otoczeniu zieleni i naturalnego światła.
Wiadomości z gminy
fot. P. Paździor

100 lat życia, a wciąż energia, pamięć i ogromna chęć do działania. Pani Maria Głowacka, mieszkanka Polkowic – fenomenalna stulatka, mimo wieku wciąż ma ogromną chęć do życia. Kocha kwiaty i jeszcze rok temu szyła na swojej zabytkowej maszynie do szycia, a każdy dzień zaczyna o piątej rano. Życzenia w imieniu swoim i mieszkańców złożył burmistrz Polkowic.

Jubilatka urodziła się 15 sierpnia 1926 roku w Kieleckiem. W Polkowicach mieszka od około 20 lat. Kiedy opowiada o swoim dzieciństwie, wraca pamięcią do czasów, w których codzienność była zupełnie inna niż ta, którą znamy dzisiaj.

– Bieda była przed wojną w domu, tato był bardzo chory na płuca podczas wojny światowej. W szkole miałam tylko zeszyt, nie było książek – wspomina Maria Głowacka.

Jej młodość przypadła na niezwykle trudny czas. Gdy miała 16 lat, została wywieziona na roboty przymusowe do Niemiec. Wojna zabrała jej młodość, ale nie odebrała siły.

– Pracowałam na roli, przeżyłam bombardowania, ale jak u nas był stan wojenny pojechałam za Frankfurt, bo mnie tam zaprosili. W Niemczech w 1946 roku poznałam męża, był w obozie w Kassel. Mąż był z Krakowa, a ja byłam z Kieleckiego. Pobraliśmy się, mieliśmy troje dzieci, dwie córki i jednego syna – opowiada stulatka.

„Mam bardzo dobrą pamięć”

Sto lat życia oznacza sto lat wspomnień. I choć czas nieubłaganie płynie, jubilatka mówi, że pamięć wciąż jej dopisuje.

– Wnukom często opowiadam o pobycie w Niemczech, lubią słuchać tych historii. Mam bardzo dobrą pamięć, wszystko pamiętam, to mam o czym opowiadać – dodaje z uśmiechem jubilatka.

Wspomnienia stulatki są dla kolejnych pokoleń żywą lekcją historii – tej wielkiej, ale przede wszystkim tej osobistej.

– Babcia dużo opowiada, pamięta śmierć Józefa Piłsudskiego, wspomina jak ludzie wtedy bardzo płakali. Babcia jest taką moją największą skarbnicą wiedzy, bo interesuję się historią i geopolityką – mówi Łukasz Pukalak, wnuczek, a jego syn Igor dodaje: – Z prababcią oglądamy jej stare zdjęcia i też lubimy razem oglądać telewizję.

„Ja muszę coś robić”

Najbliżsi podkreślają, że jubilatka była zawsze osobą aktywną.

– Babcia jak na swój wiek, jest bardzo sprawna, takich roczników już w sumie nie ma, jest takim ewenementem. W przedpokoju stoi maszyna ręczna do szycia, już zabytkowa, do tej pory jeszcze babcia na niej szyła. Gdyby nie uszkodzony element, który ciężko dostać, żeby ją naprawić, to pewnie dalej babcia by na niej szyła – opowiada wnuczek.

W przypadku pani Marii trudno wyobrazić ją sobie w roli osoby, która po prostu siedzi w fotelu i wspomina dawne czasy. Podczas naszego spotkania wystarczyła chwila, by przekonać się, z jak niezwykłą energią mamy do czynienia. Kiedy pojawił się temat rodzinnych wspomnień, jubilatka energicznie wstała i ruszyła do pokoju po albumy, żeby pokazać fotografie i pamiątki.

– Ja muszę coś robić, tak nauczona jestem od dziecka – podkreśla.

Dzień rozpoczyna bardzo wcześnie. O godzinie 5 rano jest już na nogach. Ma swoje przyzwyczajenia, obowiązki i zajęcia, które nadają rytm kolejnym godzinom. Lubi kwiaty, pielęgnuje je i cieszy się ich widokiem. Dla niej aktywność nie jest obowiązkiem. To sposób na życie.

Życie tak uciekło…

Kiedy pani Maria wspomina wydarzenia wstecz, sama jest zaskoczona tym, jak szybko minęły kolejne dekady.

– Życie mi szybko uciekło, jakbym tak drzwi otworzyła i zamknęła, tak to szybko zleciało, ja się nie spodziewałam, że dożyje do tych lat – podkreśla.

Dziś jubilatka może patrzeć na swoją rodzinę z dumą. Ma siedmioro wnuków i 20 prawnuków – to im przekazuje swoje wspomnienia.

Z okazji wyjątkowego jubileuszu 100. urodzin jubilatkę odwiedził burmistrz Polkowic, wręczając kwiaty, kosz upominkowy i pamiątkowe podziękowanie.

– Historia pani Marii pokazuje, jak wiele może pomieścić jedno życie. Życzę przede wszystkim zdrowia, pogody ducha, kolejnych pięknych chwil w gronie najbliższych oraz niegasnącej energii, której, jak pokazało spotkanie, jubilatce zdecydowanie nie brakuje – mówi Wiesław Wabik, burmistrz Polkowic.

To była wyjątkowa okazja do poznania historii osoby, która przeżyła wydarzenia zmieniające świat i może dziś przekazywać swoje doświadczenia kolejnym pokoleniom.

 

red. MS
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube