Najstarszy ma 53 lata, a najmłodszy zaledwie siedem miesięcy. Różni je wiele, ale jedno łączy. Są pamiątką po spotkaniach gwareckich, czyli karczmach piwnych – nieodłącznym elementem barbórkowych obchodów. Kufle. Swoją historię opowiadają w towarzystwie ponad czterech tysięcy innych świadków górniczych zabaw.
Patrząc na wypełnione kuflami i pucharkami regały, mieni się w oczach od kolorów i kształtów. To jak wyprawa w czasie, z dokładnym podaniem roku i przewodnika, który nas w tę podróż zabiera, czyli zakładu górniczego albo organizacji związkowej. To jedne z najważniejszych wyróżników piwnego pucharu. Do tego dochodzą górnicze symbole. Najważniejszym z nich jest kupla, inaczej – młotki górnicze: żelazko (rodzaj kilofa) i perlik (młotek), skrzyżowane ze sobą i często otoczone wieńcem laurowym. Symbolizują pracę wydobywczą.
Ze starego do nowego zagłębia
Początek przygody pana Grzegorza z kuflami sięga roku 2010.
– Założyliśmy wtedy Towarzystwo Ziemi Polkowickiej i zacząłem gromadzić materiały o historii naszego miasta – opowiada regionalista. – Jeden z nich dotyczył kufli, więc zacząłem je zbierać. Starałem się, żeby były z poszczególnych lat, ze wszystkich zakładów górniczych, także z starego zagłębia miedziowego. Część z nich sam kupiłem, a sporo dostałem od osób, które chciały się ich po prostu pozbyć.
Te ze starego zagłębia robią wrażenie, bo to już zamknięty rozdział miedziowej historii w tym rejonie Dolnego Śląska, choć bliski panu Grzegorzowi. W kopalni „Konrad” w Iwinach miał praktyki, bo jest absolwentem Technikum Górniczego w Bolesławcu. Po szkole pracował w ZG „Polkowice”. Potem wojsko we Wrocławiu i studia pedagogiczne w Bydgoszczy. Wrócił do Polkowic, gdzie pracę zawodową udało mu się połączyć z pasją regionalisty. Zbiory kufli uzupełniają kordziki, szpady górnicze i oskardy. Parafrazując, w ten sposób górnictwo zatoczyło koło w życiu pana Grzegorza, doprowadzając do stworzenia tej unikalnej kolekcji. Co ważne, powiększającej się co roku o kolejne perełki.
