Wojna drogo okupiona

Można pokusić się o stwierdzenie, że do czasu wybuchu wojny trzydziestoletniej (1618-1648) ustabilizowany tryb życia w Polkowicach ulegał tylko nieznacznym odchyleniom. Jednak t, co zrobiła z Europą najdłuższa jej wojna, na zawsze zmieniło oblicze naszego miasta.

Koronnym efektem wojny trzydziestoletniej był tzw. pokój westfalski. Na jego mocy stosunki polityczne, religijne i terytorialne na terenie Rzeszy, oraz sprawy sporne między księstwami Rzeszy a cesarstwem oraz między Rzeszą a krajami ościennymi ulegały normalizacji. Słowo to oznaczało dla Europy ostateczny kres dominującej pozycji cesarstwa austriackiego, zapewniając państewkom niemieckim samodzielność polityczną. Dla Dolnego Śląska oznaczał zaś zgodę katolickiego cesarza Ferdynanda III Habsburga (pod naciskiem protestanckiej Szwecji) na swobodne wyznawanie religii protestanckiej, mimo przyjętej zasady cuius regio, eius religio (czyja władza, tego religia). Jednak cesarz zawarował swoja zgodę kilkoma warunkami. Mogły powstać tu tylko trzy nowe świątynie protestanckie – w Świdnicy, Jaworze i Głogowie. Każda zbudowana musiała być w przeciągu roku, bez użycia gwoździ, w odległości strzału armatniego od murów miejskich. W ten sposób powstały wpisane dziś na światowa listę UNESCO bezcenne zabytki kultury materialnej. Niestety, po głogowskim kościele pokoju („Schifflein Christi”) pozostało dziś jedynie lapidarium. Tyle Dolny Śląsk. Ale i w Polkowicach traktat westfalski niewiele zmienił życie tutejszych protestantów. Od 1650 roku na terenie ówczesnego księstwa głogowskiego zaczęto wprowadzać w życie zarządzenie cesarskie, nakazujące zmniejszanie liczby ewangelickich kościołów. W ten sposób 6 lutego 1652 r. nastąpiło uroczyste przekazanie kościoła p.w. św. Michała Archanioła w administrowanie miejscowych katolików. Na ich czele stanął ks. Simon Carthecius. Edykt cesarski nakazywał dobrze traktować nowych księży oraz zakazywał lżenia katolików. Jak pamiętamy zdarzenia takie miały miejsce wielokrotnie. Kościół św. Michała pozostał w rękach polkowickich katolików aż do roku 1707.
Do tego czasu wzbogacił się m. in. o wieżę dzwonną, zbudowaną w latach 1686-1690.
Wojna trzydziestoletnia zrujnowała nie tylko miejskie kościoły, ale także związane z nimi szkolnictwo. Dała się we znaki także kasie miejskiej i zwykłym mieszkańcom miasta. Tylko na przestrzeni lat 1640-1645 z kasy miejskiej wypłacono na potrzeby okupujących miasto wojsk ponad 10 tys. talarów.
Na dobre czasy dla miasta i jego mieszkańców trzeba było zaczekać do zakończenia wojny. Długo oczekiwany pokój przyniósł stabilizację, która szybko zamieniła się na zwiększenie zaludnienia Polkowic i wzrost zamożności jego mieszkańców. Proces ten zachwiały na pewien czas wojny cesarza Leopolda I z Turcja, których kosztami obarczono m. in. Polkowice. Krótko później, odnoszący błyskotliwe zwycięstwa w wojnie północnej król szwedzki Karol XII zagroził granicom cesarskim na Dolnym Śląsku. W obliczu grożącego niebezpieczeństwa i wyraźne naciski Szweda, cesarz zgodził się na przywrócenie ewangelikom ponad 120 świątyń. Kościół p.w. św. Michała Archanioła znowu trafił w ręce protestantów.