Przejdź do treści

Wisła poległa po raz drugi, CCC od finału dzieli nas jedno zwycięstwo

Wisła poległa po raz drugi, CCC od finału dzieli nas jedno zwycięstwo
fot. Paweł Paździor

Dodane: Niedziela, 15 kwietnia 2018

Dzisiejszy drugi mecz półfinałowy miał wiele analogii z wczorajszym. Znów nasz zespół prowadził niemal przez cały czas. Znów w końcówce Wisła miała swoje szanse. I co najważniejsze, znów nie była w stanie tego zrobić i przegrała. Tym razem 59:63.

 

Podobieństw z pierwszą potyczką było o wiele więcej. Początek meczu niemal identyczny. Niski wynik w pierwszej kwarcie, problemy obu drużyn w ofensywie i szybsze rozwiązanie kłopotów przez nasze dziewczyny.

W drugiej kwarcie polkowiczanki wypracowały ośmiopunktową przewagę i przejęły kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Wiślaczki za sprawą dobrze dziś dysponowanej Maurity Reid oraz lepszej niż dzień wcześniej Leonor Rodriguez zdobyły pięć kolejnych punktów nie tracąc żadnego i do szatni schodziły przy wyniku 27:30. To zwiastowało wielkie emocje w drugiej połowie.

Tę rozpoczęła od celnego rzutu Magdalena Leciejewska. Odpowiedziała trójką Cheyenne Parker, a kilka chwil później za dwa trafiła Reid i było 32:34. Potem oba zespoły zaliczyły fragment dość chaotycznej gry. Jako pierwsze impas przełamały polkowiczanki, które po 23 minutach i celnej trójce Artemis Spanou prowadziły już 41:32 zmuszając trenera Krzysztofa Szewczyka do wzięcia czasu. Po wznowieniu pod koszem pewnie punktowała Miljana Bojović i nasze dziewczyny objęły najwyższe, 11-punktowe prowadzenie w meczu. W tym momencie było jasne, że krakowianki muszą szybko zmienić swoją grę, by myśleć o powalczeniu o wygraną w tym pojedynku.

40 sekund przed końcem trzeciej kwarty, wymuszony upływającym czasem na rozegranie akcji rzut za trzy Katarzyny Suknarowskiej –Kaczor trafił do kosza polkowiczanek i było 40:45. Szybko odpowiedziała spod kosza Fagbenle i na ostatniej dziesięć minut Wisła wychodziła z siedmiopunktową stratą. W ostatniej kwarcie wiślaczki podobnie jak dzień wcześniej wzięły się do odrabiania strat. Gdy Tamara Radocaj trafiła zza linii 675 cm straty gospodyń wynosiły już trzy punkty. W tym momencie do końca meczu było pięć minut. 120 sekund później ponownie Radocaj odpaliła tym razem trójkę i na tablicy świetlnej w krakowskiej hali pojawił się remis 53:53.  Potem z linii rzutów wolnych raz na dwie próby trafiła Weronika Gajda i nasze dziewczyny objęły jednopunktowe prowadzenie. Kolejne akcje to popis indolencji z obu stron. Głupie straty, nietrafione rzuty, przewinienie techniczne dla naszego trenera. Niespełna półtorej minuty przed końcem żelazne nerwy pokazała Gajda, której ręka nie zadrżała ani razu na linii rzutów wolnych. Po jej punktach polkowiczanki prowadziły 60:57. Potem trafiła jeszcze Reid i ponownie Clark z wolnych. Przy trzypunktowym prowadzeniu naszych dziewczyn wiślaczki miały 15 sekund na rozegranie swojej akcji. Podobnie jak dzień wcześniej Rodriguez nie dość, że rzuciła za szybko to jeszcze nie trafiła. W końcówce faulowana Spanou na punkt zamieniła jeden z dwóch wolnych i polkowiczanki pokonały dziś Wisłę w półfinałowej serii po raz drugi, tym razem 63:59. W serii do trzech zwycięstw nasze dziewczyny prowadzą 2:0 i od awansu do wielkiego finału dzieli je już tylko jedno zwycięstwo. Mecz numer trzy w środę, w Polkowicach.

Wisła Can-Pack Kraków – CCC Polkowice 59:63

(13:15, 14:15, 13:17, 19:16), w serii do trzech wygranych 0:2

Wisła: Reid 16, Labuckiene 10, Rodriguez 9, Parker 9, Radocaj 8, Greinacher 4, Suknarowska-Kaczor 3, Ziętara 0, Niedźwiedzka 0.

CCC: Fagbenle 14, Clark 12, Gajda 12, Leciejewska 8, Bojović 7, Stankiewicz 6, Spanou 4, Sandrić 0, Puss 0, Ervin 0.

 

 

 

Konrad Kaptur