fbpx

Taniec to jest radość

Taniec to jest radość
Kulturalne Polkowice
fot. P. Paździor

Wchodząc do Atelier na Rynku 4A sprawiają wrażenie, jakby przekraczali próg, za którym słychać już tylko radosne powitania, widać uściski i uśmiechy na twarzy. W oczekiwaniu na to, co za chwilę się wydarzy. Jeszcze tylko kilka minut na pogaduszki i zaczynają tańczyć.

To rytuał Grupy Tanecznej „Co nam w duszy gra”, działającej w ramach projektu „Senior w Centrum”. Spotykają się regularnie, aby opanować kroki wybranego tańca (ostatnio walca wiedeńskiego), a przede wszystkim spędzić czas z innymi.

Aktywnie i twórczo

Helena Kadłubicka wyznaje, że od dziecka lubi śpiewać i tańczyć. – Teraz jest to dla mnie ruch, rehabilitacja nawet – uśmiecha się Polkowiczanka. – Jestem bardzo zadowolona. Mam już tyle lat i cieszę się z tego, że jeszcze mogę to robić. Lubię wszystkie tańce, a jak potrafię zrobić to tak jak trzeba, to dopiero się cieszę. Oby jak najdłużej to trwało.

Mówiąc o tańcu, pani Helena kieruje się zasadą, że metryka nie ma znaczenia. Trzeba tylko chcieć.

Stresik można pokonać

Dla Marii Kicaj zajęcia taneczne to przede wszystkim kontakt z ludźmi, ale też ruch, który jest nam niezbędny, jak dodaje.

– Jeśli chodzi o występy, to na początku stresik jest, bo ktoś tam będzie z boku patrzył, może oceniał, ale z czasem to mija i jest dobrze – mówi pani Maria, i wspomina: – Z mężem bardzo często chodziliśmy kiedyś na różnego rodzaju zabawy, wieczorki.

Nasza rozmówczyni działa też w Radzie Seniorów Gminy Polkowice. – Spróbujemy zorganizować wieczorki dla wszystkich mieszkańców miasta, a zwłaszcza dla seniorów – zapowiada. – Pierwszy ma być we wrześniu, takie są plany.

Adrenalina i relaks

Marian Begier przychodzi na zajęcia od pięciu lat, z żoną Barbarą, ale od razu zastrzega: – Uczę się tańczyć. Dla mnie są to ćwiczenia. Czasem to się przydaje, jak idziemy na jakąś zabawę. Pewne ruchy zostają – uśmiecha się, a zaraz potem dodaje: – Taniec jest relaksem, odpoczywam. Taniec to radość. Szczególnie jak się jest między ludźmi. Jest też adrenalina, jak mamy występować. Trzeba ćwiczyć. Nie zawsze wychodzi. Pani instruktorka krzyknie, szefowa też czasem powie: „oj, źle idzie”, ale jak przychodzi co do czego, koncentrujemy się i wychodzi. To znaczy, że jest dobrze.

Taniec – recepta na szczęście

Dorota Trzmielewska, edukatorka senioralna i autorka projektu „Senior w Centrum”, obserwuje swoich podopiecznych z niezmiennym podziwem. Zachwyca ją ich energia, entuzjazm, radość oraz niespotykana otwartość – cechy, które najpełniej objawiają się podczas występów.

— My, Polacy, jesteśmy czasem nieco „pozamykani”. Trudno nam o spontaniczność, bo wciąż słyszymy głos wewnętrznego krytyka, który podpowiada: „może nie umiem dobrze tańczyć” — zauważa edukatorka. — A przecież nie o to chodzi, czy robimy to dobrze, czy źle. Najważniejszy jest ruch i sama radość z tańca. Powinniśmy cieszyć się każdym momentem, bo to właśnie te małe chwile budują wielkie szczęście – przekonuje.

Wtóruje jej pani Helena: – Zachęcam wszystkich, żeby nie siedzieć w domu tylko przyjść do nas, a jak ktoś nie chce tańczyć, to niech przychodzi na nasze występy, podziwia i klaszcze, żeby nam było miło – dodaje z uśmiechem.

Spontaniczną radość ze wspólnej zabawy można było poczuć na Rynku podczas trzecich obchodów Międzynarodowego Dnia Tańca (29 kwietnia).

– Cieszymy się, że ta inicjatywa z roku na rok gromadzi coraz więcej mieszkańców: od przedszkolaków po uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej – mówi Dorota Trzmielewska. – Taniec pokazuje, że nie istnieją żadne bariery ze względu na wiek czy różny stopień sprawności. On łączy ludzi i pokolenia, pozwalając cieszyć się życiem nawet wtedy, gdy nie znamy kroków.

 

red. ULK
Tłumacz
Zajrzyj na Facebooka
Przejrzyj Instagram
Oglądaj na YouTube